*Iza*
Dzień jak co dzień. Wstałam, ubrałam się, zjadłam śniadanie i setny raz słuchałam piosenki "Payphone"... Niedługo później, zadzwoni telefon...
-Halo?
-Hej Iza. Słuchaj, mam złą wiadomość...-powiedziała moja przyjaciółka, Wiktoria
-Co się stało?-spytałam
-Przeprowadzam się... Już jutro...
-Gdzie?-byłam coraz bardziej pogrążona w smutku
-Za granicę, chyba do Los Angeles...
-Jak to?!
-Rodzice znaleźli nową pracę, akurat tam...
Rozłączyłam się.
Byłam za bardzo roztrzęsiona żeby słuchać dalej. Włączyłam jakąś piosenkę. Po chwili, usłyszałam że mama mnie woła. Zeszłam na dół.
-O co chodzi?-spytałam
-Ja i twój ojciec wyjeżdżamy. Nie wiemy, kiedy wrócimy, ani czy w ogóle wrócimy.
-Co?! Jak to?! Zostawiacie mnie?!
-Mamy coś ważnego do załatwienia...
-Świetnie. Kolejna zła wiadomość.-powiedziałam i poszłam do siebie.
Jak oni mogli mi to zrobić?! Co jeszcze, może powiedzą że nie jestem ich córką?! Zrujnowany cały dzień...
Znowu ktoś do mnie dzwonił. Spojrzałam na telefon.
-O kurde, to Wojtek...-pomyślałam.
Odebrałam.
-Halo?
-Hej Iza. Słuchaj, mam złą wiadomość...
-Znowu? To będzie dzisiaj już trzeci raz...
-Niestety..
-No to co się stało?
-Wyjeżdżam. Daleko stąd.
-Co?! Jak to?!
-Dziś się dowiedziałem że rodzice dostali gdzieś tam pracę...
-Dzięki, kolejna wiadomość rujnująca mi dzień!-Rozłączyłam się.
Jak oni mogą?! Zostawiają mnie samą! Nie no, przeginają...
Wyszłam na dwór. Spacerowałam sobie niedaleko, aż zauważyłam dziwne ślady. Podeszłam żeby im się bliżej przyjrzeć. Ślady psa to nie były, wilka też... O kurde, to chyba ślady wilkołaka! Czytałam tydzień temu w gazecie że tu dzieją się dziwne rzeczy. Ludzie znikają bez powodu, zostawiając dom i samochód... Poszłam po Natalię.
-------------------------------------------------------
Jak Wam się podoba pierwszy rozdział? Trochę krótki, ale wiecie jak to jest z początkami :)
Jutro postałam się dodać nowy rozdział :D